Dlaczego niektórym ludziom nie można pomóc…

Kiedy sytuacja wymyka się spod kontroli, staje się trudna, ciężka do zniesienia, rozmowa z drugą osobą może być ratunkiem.

W jaki sposób powinniśmy rozmawiać z kimś, kto potrzebuje pomocy?

Większość rad, które znajdziemy są standardowe: słuchaj, okaż wyrozumiałość, nie mów zbyt wiele, nie dawaj rad, po prostu pozwól tej osobie mówić, nie osądzaj. Rzeczywiście, są to dobre rady. Tak właśnie powinniśmy rozmawiać z ludźmi, w większości przypadków.

Ale pod jednym warunkiem: oni sami muszą chcieć sobie pomóc…

Każdy z nas przechodzi przez problemy w życiu. Dobry partner do rozmowy, oddany przyjaciel, który się troszczy, jest na miarę złota. W ciężkich chwilach, w głowie może panować zamęt, dlatego trudno jest posortować myśli, dostrzec nowe perspektywy, organizm reaguje również na negatywny nastrój i słabnie… Dobry rozmówca potrafi słuchać, stara się być delikatnym i naprowadzić tą drugą osobę na właściwy tor myślowy. Czasem nie potrzebuje ona nawet rady, tylko obecności kogoś, kto się troszczy. Bardzo często, zbawienna może być terapia u psychologa, który profesjonalnie potrafi „włożyć” strukturę w chaos panujący w pacjencie.

Dlatego właśnie dobre rozmowy i terapia, bardzo często pomagają. Jednak, aby pomogły, osoba dotknięta problemem, musi mieć w sobie motywację do zmiany i lepszego życia. Niektóre sytuacje są bardzo trudne, więc zrozumiałe jest, że początki mogą wydawać się beznadziejne i mroczne, ale siła życia, która jest w każdym z nas, która pochodzi od Boga, jest na tyle silna, że we właściwych warunkach – czyli w odpowiednim środowisku duchowym, zawsze wygra z mrocznymi myślami.

Czasem jednak bardzo chcemy komuś pomóc, jesteśmy delikatni, słuchamy, okazujemy wyrozumiałość, jednak to nie pomaga. Próbujemy naprowadzić tą osobę na pozytywny szlak myślowy, pokazać nowe perspektywy, wytłumaczyć, jednak to również nie pomaga, bo ta osoba neguje wszystko, co pozytywne, wracając do swojego negatywnego toku myślenia. Niekoniecznie dzieje się tak jedynie w ciężkich okresach czasu, niektórzy mogli przeżyć traumę w dzieciństwie i dlatego też trudno jest im się pozbierać.

Również trzeba okazać takim osobom wyrozumiałość i dać czas, jednak życie również wyznacza granice wygaśnięcia takiej cierpliwości…

Granica znajduje się tam, gdzie wyzwala się mentalna toksyna… Kiedy zaczyna zatruwać tą osobę lub też osobę, która stara się jej pomóc.

Samo istnienie toksyny, jest dowodem na występowanie błędnych, negatywnych procesów duchowych. Z właściwych, pozytywnych procesów duchowych, rodzi się nadzieja, nie trucizna.

Jesteśmy tylko ludźmi, mamy prawo do błędów, do poświęcenia sobie i innym czasu w miłości. Bo prawdziwa miłość zawsze prowadzi w kierunku światła, nie w kierunku autodestrukcji. Przeżywanie bólu w miłości, przebaczeniu, akceptacji, skromności wewnętrznej wobec Boga i przeznaczenia. Akceptacja własnych błędów i gotowość poniesienia za nie konsekwencji, a nie obwinianie innych i okoliczności, to droga to samopomocy. Kiedy mamy w sobie zdolność do samopomocy, inni mogą wyciągnąć nas na powierzchnię, uratować nas, pod warunkiem, że wyciągniemy rękę.

Dlaczego wierzymy w najbardziej niewiarygodne rzeczy i niewidzialne zjawiska, nie wierzymy jednak, że istnieje w życiu uniwersalny porządek i zasady? Wszystko we wszechświecie jest stworzone w porządku, w oparciu o zasady i precyzyjne, matematyczne obliczenia… Często jednak wybieramy przeświadczenie o tym, że rzeczywistości jest tak wiele, jak sposobów postrzegania… Takie podejście przyzwala na autodestrukcję i negatywne myśli. Trzeba wysłuchać tej drugiej osoby, ale czasem też trzeba postawić ją do pionu…

Bo niszczenie siebie i innych jest niedopuszczalne.

Oczywiście, każdy z nas ma swoją małą rzeczywistość, opartą na strukturze genetycznej i emocjonalnej, jednak prawa życia są uniwersalne, a my, jeśli nie żyjemy zgodnie z nimi, zaczynamy tracić kontakt z rzeczywistością, tą prawdziwą, uniwersalną rzeczywistością. Podobnie jako obywatele kraju, musimy przestrzegać prawa, jako obywatele wszechświata, musimy również przestrzegać jego praw i mieć wiarę w to, że nasze szczęście i spełnienie są ostatecznym celem – ale niekoniecznie na naszych zasadach, tylko na zasadach życia. Nie zawsze chcemy zaakceptować coś, co musimy. Nie zawsze chcemy zaakceptować własne błędy i wziąć za nie odpowiedzialności.

Czasem, poczucie niesprawiedliwości potrafi zniszczyć człowieka…

Uporczywe trzymanie się tego poczucia, wysysa z duszy całą życiową energię.

Brak akceptacji przeznaczenia i wiary oraz nadziei, trzymanie się własnej racji i pielęgnowanie ran, doprowadza do autodestrukcji. Choroby…

Musimy zawsze starać się pomóc innym, zwłaszcza naszym bliskim. Jeśli pojawi się mentalna toksyna i staniemy się świadkami autodestrukcji tej drugiej osoby – nadal możemy starać się o nią walczyć, lecz niestety, szanse są wtedy małe. Nie każdego da się uratować, musimy pamiętać, że nie jesteśmy rycerzami i zbawiennikami innych ludzi, oni sami mają w sobie duchową bitwę, przez którą nikt nie pomoże im przejść.

Sytuacja człowieka nie może się zmienić, dopóki on sam nie zmieni czegoś w sobie.

Chociaż zdajemy sobie z tego sprawę, nigdy nie osądzajmy, gdyż nie wiemy, jak my sami zareagowalibyśmy będąc w pozycji tej osoby.

Pamiętajmy jednak, że kiedy ich mentalna toksyna zaczyna zatruwać nas – musimy się odsunąć.

Czasem, chęć pomocy drugiej osobie, to walka z wiatrakami. Próbujemy, martwimy się, a oni i tak nie chcą niczego zmienić… To jest znak, aby zadbać wtedy o siebie i przerwać toksyczną relację.

Prawa życia i świata działają, pozwólmy innym na prawo do ich własnej bitwy i szanujmy swoje własne prawo do życia w spokoju.

Leave a Reply