Czym są zdrowe osobiste granice?

O zdrowych i niezdrowych osobistych granicach, jak powstają, o wpływie dzieciństwa na ich formowanie, ich związku z zaburzeniami psychicznymi, wpływie na codzienne życie i jak je odbudować.

Osobiste granice definiowane są jako zasady, które stwarzamy, aby zidentyfikować rozsądne, bezpieczne i dopuszczalne formy zachowania innych ludzi w stosunku do nas oraz wytyczne dotyczące naszego sposobu reagowania, kiedy te granice zostają przekraczane. Są one kombinacją naszych opinii, postaw, wniosków, wierzeń, doświadczeń i tego, czego uczymy się będąc częścią społeczności.

Wyróżniamy granice fizyczne – dotyczące naszego ciała i fizycznej przestrzeni pomiędzy nami i innymi, mentalne – dotyczące naszych myśli i opinii oraz emocjonalne – dotyczące naszych uczuć.

Często spotykamy się z artykułami zawierającymi sztywne definicje granic i tego, w jaki sposób je stawiać, co robić, jak reagować, czego zabraniać. Jak instrukcja obsługi siebie… Często widzimy innych w trudnej sytuacji życiowej i niektórym z nas wydaje się, że sami są sobie winni – bo przecież sami na daną, negatywną sytuację przyzwalają… Bo powinni postawić granice, bo to przecież łatwe, nakreślić, powiedzieć i koniec! Nie każdy z nas zdaje sobie jednak sprawę z tego, jak bardzo zaplątanym zagadnieniem są osobiste granice. Powinny być tak mocne, twarde i zarysowane, jednak proces w którym się formują, zachodzi w fazie naszego życia, kiedy jesteśmy najbardziej bezbronni… Nasze granice – nasza podstawa funkcjonowania w życiu, nasz system obronny – kształtuje się w dzieciństwie, czyli w okresie życia, w którym jesteśmy całkowicie bezbronni i zależni od ludzi znajdujących się dokoła nas… Formowanie naszych granic zależy od charakteru, moralności, umysłu i serca innych osób – tych, które mają za zadanie przygotować nas do życia  i nauczyć nas, jak być szczęśliwymi. Jeśli jednak osoby te same nie mają zdrowych, osobistych granic, może są wewnętrznie rozbite, zaburzone, egoistyczne, wycofane, chore – w jaki sposób wpłynie to na ukształtowanie się naszych granic? Sposób, w jaki dziecko jest traktowane, rzeźbi jego granice. Kiedy dziecko otrzymuje miłość i szacunek, jego potrzeby są odpowiednio zaspokajane, będzie ono miało poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie, dzięki czemu będzie mogło stworzyć zdrowe granice – i rozumieć czym one są. Jeśli jednak dziecko doświadcza traumy, traci poczucie bezpieczeństwa, które jest podstawą budowania zdrowych granic. Nadużycia i przemoc na tle fizycznym, emocjonalnym i seksualnym, są brutalną ingerencją w autonomię dziecka. Dzieci, które padają ofiarami przemocy, czują, że tracą kontrolę nad swoim ciałem, nad swoim życiem. Dzieci, które dorastają w domach, w których brakuje zrozumienia i zdrowej komunikacji, w domach, w których brakuje szacunku dla fizycznych, mentalnych i emocjonalnych granic drugiego człowieka, często stają się zdezorientowane, podatne na zranienie i niepewne siebie. Dzieci te nie wiedzą, jak się bronić i walczyć o swoje prawo do indywidualności, bo nie nauczyły się, że mogą je posiadać. Dziecku trzeba pokazać, że jest autonomicznym bytem, dać mu potwierdzenie odrębności i wyjątkowości jego istnienia, bo jeśli tego nie otrzyma, będzie szukać tego potwierdzenia u innych ludzi, przez całe swoje życie i stanie się łatwą ofiarą dla wyrachowanych mentalnie ludzi, którzy tylko czyhają na taką słabość.

Granice mają coś zaznaczać, wyodrębniać – nas samych – spośród innych ludzi i całego świata. Tak więc, aby móc samego siebie wyodrębnić, musimy najpierw zbudować poczucie tożsamości. Kiedy już wiemy, kim jesteśmy, mamy poczucie samych siebie, naszej indywidualności – możemy zarysować granice i zamanifestować naszą wartość, odrębność, naszą egzystencję. Kiedy małe dziecko rodzi się, nie ma jeszcze poczucia indywidualności. Do jego zbudowania, dziecko potrzebuje informacji zwrotnej z zewnętrznego świata – uznania, potwierdzenia, pozytywnych odczuć. Kiedy dziecko patrzy na matkę/opiekuna, widzi swoje odbicie w jej oczach. To jest ta informacja zwrotna, na podstawie której dziecko będzie budować swoje poczucie tożsamości i szacować własną wartość. Sposób, w jaki traktują nas nasi opiekunowie jest lustrem, którego odbicie staje się obrazem nas samych – tym pierwszym obrazem nas samych. Jeśli ta zwrotna informacja jest pełna miłości i szacunku, będziemy widzieć swoje lustrzane odbicie jako piękne i wartościowe. Podczas rozwoju dziecko manifestuje swoje potrzeby samodzielności i prywatności, swoje chęci i niechęci, pokazuje, kiedy czuje się komfortowo, a kiedy nie. Jeśli opiekun jest wrażliwy na sygnały dziecka i będąc mentalnie zdrowym i stabilnym człowiekiem, rozumie, że dziecko jest odrębnym bytem, które ma prawo do bycia sobą i manifestacji własnych potrzeb – dziecko będzie w stanie zbudować zdrowe poczucie tożsamości i nakreślić swoje osobiste granice. W wielu przypadkach jednak, informacja zwrotna, którą dziecko otrzymuje nie jest pozytywna, a wtedy lustrzane odbicie, które dziecko widzi, staje się zniekształcone… Kiedy opiekunowie i bliscy, nie traktują dziecka jak odrębnego bytu, którego ciało, dusza, umysł i uczucia należą do niego samego i zasługują na szacunek, kiedy opiekunowie są niestabilni, dziecko zamiast otrzymać potwierdzenie ważności swoich własnych odczuć – zaczyna dostrajać się do stanu emocjonalnego opiekuna… I w taki właśnie sposób poczucie tożsamości dziecka wtapia się w tożsamość opiekuna, otoczenia. Dziecko traci poczucie samego siebie, swojej odrębności. Dziecko uczy się, że uczucia innych – to jego własne… Będzie wchłaniać wszystko od wszystkich, samego siebie zepchnie gdzieś w głąb i będąc ciągle niepewnym co czuje, będzie poszukiwać poczucia tożsamości gdzieś na zewnątrz – dopasowując się do innych, próbując stać się kimś innym, wchodzić w różne role, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. To rozbite, prawdziwe „ja”, zepchnięte w głąb siebie, będzie tym prawdziwym poczuciem tożsamości, od którego zawsze będzie uciekać. Ten brak poczucia samego siebie, swojej tożsamości, odrębności i emocjonalna dezorientacja, prowadząca do poszukiwania samego siebie na zewnątrz i błędne poczucie, że trzeba dostroić się do uczuć innych, sprawi, że taka osoba będzie bardziej podatna na wpływy innych, na zranienie, na wykorzystanie, gdyż nie ma ona dostępu do własnych odczuć i myśląc, że ciągle musi dopasować się do otoczenia, nie potrafi prawidłowo ocenić intencji innych ludzi. Może stać się również tak, że dziecko, którego granice nie były poszanowane, nie będzie szanować granic innych ludzi i w niektórych przypadkach może stać się agresorem, wykorzystywać innych. Opiekunowie, którzy nie szanują granic dzieci, cierpią często na narcystyczne zaburzenie osobowości, charakteryzujące się brakiem empatii i zdolności do przyjęcia perspektywy innych osób. Narcystyczny opiekun nie postrzega dziecka jako odrębnej jednostki, która posiada własne uczucia i potrzeby, lecz jako przedłużenie samego siebie, część siebie, która ma za zadanie zaspokajać jego potrzeby i ambicje… Jak okropnie i bezlitośnie to brzmi… Właśnie dlatego, niektórzy ludzie nie są w stanie postawić granic i czują się słabi i bezbronni w odniesieniu do innych. Zamiast krytykować takie osoby – starajmy się zrozumieć. Jeśli krytykujesz samego siebie, jeśli jesteś taką osobą, okaż współczucie temu dziecku, którym byleś, dziecku, które nie zasłużyło na tak brutalne traktowanie… Stań się rodzicem dla tego dziecka, zdrowym rodzicem, daj temu dziecku radę, przytul je i postaw mu granice. Czasem, kiedy myślimy o samych sobie, jesteśmy w stosunku do siebie twardzi, ale jeśli mamy odnieść się do innej osoby, dziecka, będziemy traktować je inaczej … Klucz w tym, aby zrozumieć, że to dziecko, to TY… Więc zacznij być dobry dla siebie!

Najbardziej wyraźną manifestacją nieodpowiednich osobistych granic są zaburzenia psychiczne. Mogą one mieć formę ekstremalną, jak schizofrenia czy rozszczepienie osobowości, pogłębiającą się depresję i lęk. Obserwując dzieła sztuki artystów, którzy cierpieli na takie zaburzenia, można zauważyć pewne podobieństwo. Zarówno w malarstwie jak i pisarstwie, pojawia się wątek rozpłynięcia się, wtopienia się w zewnętrzny świat, niemożność odseparowania się od zewnętrznych okoliczności, które w końcu przejmują kontrolę nad wnętrzem artysty do tego stopnia, że nie jest on w stanie dłużej być sobą, traci rozum – traci siebie. Nie potrafi odseparować siebie od negatywnych myśli, nie stawia między sobą, a nimi granic. Emocje stają się nie do zniesienia, przenikają go tak bardzo, iż zaczyna czuć, że on sam i te emocje stają się jednością… Tak bardzo widoczny jest tutaj ten brak granic… Sprawia on, że człowiek staje się jak gąbka wrzucona do wody, wchłonie wszystko z zewnątrz. Nie ma ram, oprawy, która uchroniłaby go od zewnętrznych wpływów… Podobnie widzimy ten wątek w malarstwie. Jeśli przyjrzymy się obrazom zaburzonych psychicznie artystów, możemy zauważyć, że struktura różnych elementów na obrazie jest identyczna – niezależnie od tego, co przedstawia. Np. twarz człowieka i tło, są namalowane w taki sam sposób, mają identyczną strukturę. Nie ma różnicy między wyglądem twarzy, a księżycem czy lasem w tle… Wszystko jest takie samo, niby odrębne, ale identyczne… i im dłużej będziemy się wpatrywać, tym cieńsze staną się linie oddzielające poszczególne elementy – gdyż podobieństwo struktur będzie dawało wrażenie ruchu – idącego w kierunku przenikania się elementów.

Obrazy w galerii: 1. Vincent Van Gogh, Autoportret 2. Ari Behn, „Sto ciosów zanim odejdę”

3. Edvard Munch, „Krzyk” 4. Ari Behn, Autoportret

Często jednak objawy braku zdrowych granic, są bardziej subtelne, ale wciąż destruktywne. Niektóre osoby nie zdają sobie często sprawy z braku granic i jego wpływu na ich życie. Istnieje wiele przykładów tego problemu, m.in.:

  • danej osobie może być ciężko poprosić o to, czego chce i potrzebuje.
  • ma trudności z powiedzeniem „NIE”.
  • łatwiej jest jej zadbać o potrzeby i życzenia innych, niż swoje własne.
  • jest jej łatwiej zgodzić się z opinią innej osoby niż dać wyraz swojej własnej.
  • wydawać by się mogło, że inni ludzie znają ją lepiej, niż ona sama siebie.
  • inni wiedzą lepiej, co jest dla niej najlepsze.
  • ma trudności z podejmowaniem decyzji, ponieważ ciągle nie wie, jak się tak naprawdę czuje i co myśli na temat ważnych spraw.
  • Emocje są często odczuwane tak mocno, że stają się przytłaczające i trudno jest je zbalansować do tego stopnia, by móc się z nimi na spokojnie zmierzyć.
  • Związki z innymi są z reguły jednostronne, osoba ta wnosi zawsze więcej i chociaż nie dostaje tego, na co zasługuje, pozostaje w tych relacjach.
  • Nastrój innych ludzi ma ogromny wpływ na jej nastrój, dlatego, że czuje się ona odpowiedzialna za uczucia innych ludzi – kiedy oni są szczęśliwi, ona też, kiedy są w złym humorze, ona także – dlatego, że obwinia sama siebie!
  • Niepokojące myśli i wspomnienia pojawiają się nagle, bez powodu, podobnie jak odczucia w różnych częściach ciała (np. ból lub mrowienie).
  • Może mieć problemy z koncentracją, gdyż łatwo rozprasza ją to, co dzieje się wokół niej.
  • Nauka na błędach nie jest łatwa, często popełnia te same błędy, nie ufając swojemu doświadczeniu, brakuje jej pewności siebie.
  • Wydaje się jej, że inni mają bardziej trafną i prawdziwą wizję rzeczywistości, dlatego polega ona na nich, aby powiedzieli jej, co jest prawdą, a co fałszem.
  • Inni często przywłaszczają sobie jej rzeczy, pożyczają, nie oddają, nie odpłacają się.
  • Ciężko znosi rozstania, gdyż zbytnio uzależnia się od partnera, wydaje się jej, że z koniec związku jest jak koniec życia, gdyż nigdy nie nauczyła się czuć dobrze sama ze sobą i robić coś dla samej siebie.

Ci z nas, którym brakuje zdrowych granic, uciekają często w uzależnienia: od alkoholu, narkotyków, jedzenia, pracy, sportu… Taka ucieczka w coś zewnętrznego znieczula ich, daje fałszywe poczucie siebie, zagłusza głos prawdziwego „JA”, które próbuje się wydostać, tego wewnętrznego dziecka, które krzyczy o pomoc i uwolnienie. Problem leży w nas samych. My stawiamy sobie warunki, których spełnienie zależy od innych… Często terroryzujemy sami siebie, bo ktoś inny nas skrzywdził, nie uznamy przed samym sobą, że doznaliśmy krzywdy, bo czekamy, aż ta druga osoba przyzna się do błędu, potwierdzi, że nasze poczucie krzywdy jest ważne… Jednak życie nie działa w taki sposób, musimy zaakceptować fakt, że zostaliśmy skrzywdzeni, chociaż inni nie będą chcieli przyznać nam racji, będą nas obwiniać i żądać, abyśmy byli takimi, jak oni chcą…Trzeba nauczyć się nimi nie przejmować. Zaakceptować fakt, że oni są omylni, podobnie jak my i każdy człowiek na świecie. Trzeba odsunąć się od ludzi, którzy ingerują w nasze życie, w sfery, które są prywatne, od ludzi, którzy narzucają nam swoje zdanie i zachowują się tak, jakbyśmy byli ich własnością. Trzeba dostrzec patologię w takim zachowaniu i być na tyle dobrym dla siebie, aby odseparować się. W momencie, kiedy przestajemy przejmować się tym, co myślą o nas inni, osiągamy prawdziwa wolność, a tylko w wolności możemy budować siebie, swoje poczucie tożsamości i wartości, i stworzyć zdrowe, mocne granice. Fakt, że nasze decyzje i styl bycia komuś się nie podobają, nie ma żadnego znaczenia. Mamy prawo do własnych decyzji i nikt nie ma prawa do wzbudzania w nas poczucia winy i wmawiania nam, że ICH uczucia są zależne od NASZYCH decyzji, które nie mają z nimi tak naprawdę nic wspólnego! Sami musimy stworzyć definicję otaczającego nas świata i nas samych i wierzyć w nią. Nie możemy pozwolić na to, aby inni nas definiowali… Takie uwolnienie się może być pięknym przeżyciem, jeśli pozbędziemy się strachu. Nie możemy bać się samych siebie, musimy samym sobie zaufać. Wiele osób, uważa siebie za słabe psychicznie, czując się bezbronnie… To jest jednak tylko błędne, nabyte odczucie, w każdym z nas jest pokład siły, tylko musimy sami w siebie uwierzyć. Iść powoli, małymi krokami i nigdy nie tracić wiary w siebie – i nigdy się nie poddawać.

Dlaczego inni maja wiedzieć lepiej? Czy nie są tylko ludźmi, tak jak my?

Kluczem do odbudowania osobistych granic, jest wzięcie odpowiedzialności za samego siebie, a nie za innych. Bo kiedy taka odpowiedzialność za uczucia innych siedzi w naszej głowie, nie będzie już w niej miejsca dla nas! Trzeba wyrzucić z głowy tych, którzy sami nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje uczucia i spychają ją na nas. Nawet jeśli są to najbliżsi. Nie można odbudować się i być mentalnie zdrowym, mając wojnę we własnej głowie, bo tylu tam niezaproszonych gości, że nie ma już miejsca dla nas samych…

Aby zbudować granice, trzeba najpierw poczuć samego siebie.

Pomyślmy o sobie, jak o obrazie… Trzeba go pięknie oprawić, w solidne ramy i twarde szkło – aby się nie zniszczył.

 Źródła: The Effect of Trauma on Boundary Development | Heal For Life

www.wikipedia.pl

Leave a Reply